« Galeria mojego znajomego | Strona główna | Zbrzydła sztuka »

Artystyczna randka

Napisał Kolektor | Listopad 6, 2009

Kiedy zobaczyłem ją tego wieczora, nie mogłem odkleić od niej wzroku. Wyglądała naprawdę olśniewająco! Wszystko, po prostu wszystko było świetnie do siebie dopasowane. Te unikatowe kolczyki i bluzka we wzory. To chyba jakaś artystyczna grafika, mówiłem do siebie. Wiadomo, że na pięknej kobiecie wszystko wygląda ładnie, ale tego wieczora przeszła samą siebie. Trochę to mnie onieśmieliło, tak że niewiele wyszło z rozmowy przy kolacji. Kiedy wychodziliśmy z lokalu zapytałem czy ta biżuteria artystyczna jest jej własnym dziełem.

Potwierdziła.

No nie, ta kobieta to prawdziwy ideał; nie dość, ze olśniewająca, to jeszcze utalentowana! Już zacząłem kombinować, jak tu się najszybciej ożenić, ale szybko wróciłem na ziemię. Po prostu szliśmy przed siebie i gadaliśmy, a rytm wybijały jej obcasy i unikatowe bransolety obijające się przy każdym kroku.

Przecież ja wcale nie lubię błyskotek, a te… Cóż, było w nich naprawdę coś przyciągającego. Popatrywałem z podziwem na to rękodzieło, kiedy tylko była okazja i nawet sam nie wiem, kiedy doszliśmy pod jej dom. Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, po czym poszła na górę.

I słusznie, w końcu już późno, a to dopiero nasza trzecia randka…

Podobne teksty:

Tematyka: Przygody ze sztuką | Brak komentarzy »

Stały link: Artystyczna randka

Komentarze