« Portret kobiety – rysunek | Strona główna | Moja tkanina artystyczna! »
Inspiracja i plagiat – cienka granica
Napisał Kolektor | Grudzień 20, 2009
Kolega zapytał mnie przedwczoraj, skąd się biorą moje pomysły. Z głowy oczywiście, pomyślałem na początku, jednak sprawa wydaje się o wiele bardziej skomplikowana
No bo z czyjej głowy? Czy na pewno z mojej? W zeszłym tygodniu skończyłem projekt dla Urzędu Miasta. Nic wielkiego, grafika artystyczna do turystycznego folderu o moim mieście. Oddałem projekt, został zatwierdzony, broszury wydrukowano. Jednak po jakimś czasie, kiedy zobaczyłem swoją pracę w punkcie informacji turystycznej, uderzyło mnie dziwne uczucie – to nie moje dzieło! Sięgnąłem do pamięci. Sprawdziłem większość znanych mi nazwisk; artyści polscy i zagraniczni, malarze i graficy. Wreszcie trafiłem na tego jednego i jego pracę z 1965 r. Był do linoryt, który- jak sobie teraz przypomniałem- oglądałem w marcu odwiedzając Gdańsk. Linie i kompozycja dosyć podobne, ale na pewno nie był to plagiat! Przyznam, że odetchnąłem z ulgą. Dzieło tego artysty musiało mi utkwić gdzieś w podświadomości, po czym przetworzyłem to, co mój umysł uznał za najciekawsze. Czy jednak moje dzieło jest w takiej sytuacji w 100% moje? Na ile to była inspiracja, a na ile twórczość własna? Ważna kwestia, chyba poświęcę jej trochę uwagi.
Podobne teksty:
- Artysta z Gdańska i moja praca semestralna
- Malarstwo to moja praca
- Promowanie młodych twórców
- Gdańska wycieczka
- Lalki kolekcjonerskie
Tematyka: dzieła sztuki | Brak komentarzy »
Stały link: Inspiracja i plagiat – cienka granica
Komentarze